WTAtenis.pl - Forum tenisowe skupione na rozgrywkach WTA Tour! • Zobacz wątek - Doping
logo serwisu
Forum o kobiecym tenisie - WTAtenis.pl
WTAtenis.pl
Teraz jest czwartek, 21 lut 2019, 11:19Klasyczne logowanie
Strefa czasowa: UTC + 1
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Drukuj Poprzedni | Następny 
Autor
Wiadomość
 Tytuł: Doping
PostNapisane: poniedziałek, 1 lis 2010, 16:58 
Avatar użytkownika
Wielki Szlem
Data rejestracji na forum:
poniedziałek, 11 sty 2010, 16:32
Posty: 3260
Wiek: 32
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona zawodniczka: Alisa
Takiego tematu jeszcze chyba nie było. Przed chwilą przeczytałem na stronie eurosportu wypowiedź pewnego belgijskiego tenisisty.

Cytuj:
Doping w tenisie na porządku dziennym?

Christophe Rochus, który niedawno zakończył karierę uważa, że wspomaganie niedozwolonymi środkami w tenisie jest czymś nieuniknionym. - Po prostu wielu zawodników nie porusza tego tematu - powiedział 32-letni Belg, sklasyfikowany niegdyś na 62. miejscu w rankingu ATP.

- Nie możecie sobie nawet wyobrazić, jak wielu graczy sięga po różnego rodzaju używki - powiedział w rozmowie z dziennikarzami gazety "Pressball". - Profesjonalni gracze tenisa są narażeni na takie obciążenia, zarówno fizyczne, jak i emocjonalne, że bez wspomagania nie są możliwe do opanowania. Po prostu wielu zawodników nie porusza tego tematu. Ludzie oszukują samych siebie. Jeśli ktoś poruszyłby kwestię zalegalizowania dopingu, nie byłbym przeciwny. Każdy jest odpowiedzialny za swoje zdrowie - uważa wielokrotny uczestnik najważniejszych imprez tenisowych.

- Kiedyś grałem mecz z pewnym tenisistą. Nie będę wymieniał jego nazwiska. Wygrałem pierwszego seta 6:1, po czym nastąpiła przerwa. W tym czasie mój rywal udał się do szatni. Po wznowieniu gry biegał jak zając i zdołał prowadzić 5:3. Na koniec zaczął krawić z nosa. To było bardzo dziwne. I to nie jedyny taki epizod - wspomina Christophe Rochus, starszy brat Oliviera, który także jest tenisistą.


Trochę ten przykład, który podał Rochus nie do końca może świadczyć czy ktoś brał doping. Trudno też kogo osądzać nie mając żadnych dowodów.
Komentarz dodał: Whydack
Tematy łączone z ATP proszę umieszczać w dziale "Media i inne".

Skocz do góry
 Zobacz profil Offline 
 Tytuł: Re: Doping
PostNapisane: czwartek, 8 lis 2012, 15:40 
Avatar użytkownika
Wielki Szlem
Data rejestracji na forum:
środa, 6 sty 2010, 13:08
Posty: 17475
Wiek: 27
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona zawodniczka: Maria Sharapova
Cytuj:
Doping? Szukajcie u nas

Andy Murray i Roger Federer apelują o więcej kontroli. Po aferze Armstronga tenis zdał sobie sprawę, że z dopingiem walczy za słabo. "Pieniądze są u nas ogromne, nie wierzę, że ludzie się nie szprycują"
Tak twierdzi James Blake. - Przypadek Lance'a Armstronga podziałał na wyobraźnię. Skoro tyle lat z taką łatwością oszukiwał, to dlaczego miałoby nie być oszustw w tenisie, gdzie za zwycięstwo w US Open dostajesz 1,9 mln dol.? - pyta 32-letni Amerykanin, kiedyś zawodnik z czołowej dziesiątki rankingu ATP.

- Przydałoby się więcej testów. W tym roku byłem sprawdzany może cztery razy. Gdy przeczytałem o Armstrongu, zdałem sobie sprawę, że powinniśmy robić znacznie więcej - wtóruje mu Andy Murray, trzecia rakieta świata. Jego zdaniem testy powinny nasilić się zwłaszcza między listopadem a styczniem, gdy większość sportowców przygotowuje się do kolejnego sezonu.

To samo mówił Roger Federer w Londynie, gdzie trwa kończący sezon turniej ATP World Tour Finals. - Jestem zaskoczony, że testów jest tak mało. Badań krwi miałem w tym roku mniej niż w poprzednich latach.

Fani i dziennikarze przecierają oczy, bo to zwrot o 180 stopni. Murray i wielu innych tenisistów jeszcze w styczniu grymasiło podczas Australian Open, że kontrolerzy nie dają im spać i budzą ich o szóstej rano. Apelowali o "większe poszanowanie prywatności". Afera Armstronga podziałała jednak jak zimny prysznic. Zdali sobie sprawę, że wśród nich też są dopingowicze, a cztery kontrole rocznie to za mało, by ich złapać.

Statystyki rzeczywiście mogą szokować. W 2011 r. Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) oraz federacje ATP i WTA przeprowadziły poza turniejami tylko 21 testów krwi, dzięki którym można wykryć nowoczesny doping, np. EPO. 18 u mężczyzn, wśród kobiet - tylko trzy! Dla porównania, kolarstwo w tym czasie miało ponad 2 tys. testów krwi.

W sumie w tenisie było ponad 3 tys. kontroli antydopingowych (w piłce nożnej - 28 tys., w lekkoatletyce - 12 tys.), ale większość z nich to badania moczu, tańsze i dużo mniej skuteczne, poza tym większość przeprowadzono w trakcie zawodów. - Testy na turniejach tenisowych są przewidywalne. To właściwie nie są testy na doping, ale na inteligencję - stwierdził w "USA Today" Dick Pound, były szef Międzynarodowej Agencji Dopingowej. Zawodnicy są sprawdzani wyłącznie po meczach, z góry wiedzą, że mają dzień lub dwa (na Wielkim Szlemie), gdy nic im nie grozi. - Dziś wiemy, że sportowcy, jak Armstrong, obchodzą system, stosując zakazane środki w mikrodawkach. Oczyszczają ciało z EPO czy sterydów nawet w sześć godzin. Tylko wyrywkowe kontrole są skuteczne - dodał Pound.

Kilka wpadek, mało kar. Zamiatanie afer pod dywan

W tenisie dopingowe afery zdarzają się od święta. W ostatnich latach wpadli m.in. Argentyńczycy - Mariano Puerta i Guillermo Coria, nikt z czołówki. Najgłośniejsza dyskwalifikacja to nie zasługa systemu, ale australijskich celników, którzy na lotnisku złapali Amerykanina Wayne'a Odesnika z walizką pełną butelek z hormonem wzrostu (TGH). "W tenisie nie ma wpadek, bo praktycznie nie ma kontroli. Ich system antydopingowy to żart" - pisał już w 2010 r. Bill Gifford z amerykańskiego magazynu "Slate".

Andre Agassi wspominał w autobiografii "Open", że gdy w latach 90. wykryto u niego metamfetaminę, ATP sama pomogła zamieść sprawę pod dywan. Nie chciała niszczyć własnej gwiazdy. Obserwując, jak tenis obchodził się z niektórymi przyłapanymi, trudno oprzeć się wrażeniu, że polityka przymykania oczu nie ustała. ITF dał np. wiarę wyjaśnieniom Richarda Gasqueta, że kokaina w jego krwi to efekt... pocałunku z dziewczyną w nocnym klubie. Belgijka Yanina Wickmayer nie została ukarana, mimo że kontrolerzy trzy razy nie zastali jej w domu o wyznaczonej porze, więc według przepisów powinna odsiedzieć trzy lata poza kortem. Nawet Odesnikowi skrócono ostatecznie karę za szmugiel THG do roku.

Yannick Noah, mistrz Rolanda Garrosa z 1983 r., wiosną o metodyczny doping oskarżył w "Le Monde" Hiszpanów. Napisał, że mają "magiczną miksturę", która zapewnia im zwycięstwa, a dopingowiczów kryją władze sportowe. Po aferze Armstronga dodał: - Jest gorzej, niż myślałem. Teraz wiemy, że oszukańczy system może spokojnie działać na dużą skalę.

Lekarz Armstronga działał również w tenisie

Niedawno okazało się, że włoska tenisistka Sara Errani, która weszła do pierwszej dziesiątki m.in. dzięki niesamowitej silne i wytrzymałości, korzystała z usług hiszpańskiego dr. Luisa Garcii del Morala, który wstrzykiwał EPO Armstrongowi. Errani twierdzi, że w kontaktach z lekarzem nie było nic złego, ale na wszelki wypadek je zerwała. Z del Moralem kojarzono też Davida Ferrera i Dinarę Safinę. Hiszpan zaprzecza, że w ogóle zna rodaka. Safina zakończyła karierę.

ITF wydaje na program antydopingowy zaledwie 1,6 mln dol. rocznie. - Pula nagród w US Open to 26 mln dol. Sami sobie odpowiedzcie, czy to dużo - stwierdził James Blake.

Władze tenisa broniły się, że w ich sporcie nie ma sensu przeprowadzać wielu kontroli ze względu na jego specyfikę. To nie kolarstwo, gdzie pedałuje się przez sześć godzin - na korcie każda wymiana kiedyś się kończy i jest chwila oddechu. Ale "USA Today" zauważa, że tenis nigdy nie był tak mocno związany z przygotowaniem atletycznym. Mecze trwają dziś i po pięć godzin, tyle co górski etap Tour de France, a każdy czołowy gracz ma w sztabie specjalistów od żywienia, masażu, odnowy, treningu ogólnego i lekarza. Jak w kolarstwie.

gazeta.pl
Maria Sharapova • Sorana Cirstea
Laura Robson • Dominika Cibulkova

Skocz do góry
 Zobacz profil Offline 
 Tytuł: Re: Doping
PostNapisane: czwartek, 8 lis 2012, 18:12 
Avatar użytkownika
Premier Mandatory
Data rejestracji na forum:
piątek, 1 cze 2012, 17:23
Posty: 1175
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona zawodniczka: ta tamta i owamta
Skoro Wilander i McNroe na legalu komentują i analizują, to chyba mało kogo to obchodzi, tak naprawdę.
It's not about level of tennis, but about level of intensity -Mats "spindoctor" Wilander o determinantach wartościowego widowiska tenisowego
Czytaj widzu: ważniejsze jaką kto ma wytrzymałość, kondychę, ile ciężarów przerzucił, jak szybko biega, technika i estetyka to przeźytek.

Skocz do góry
 Zobacz profil Offline 
 Tytuł: Re: Doping
PostNapisane: czwartek, 28 lis 2013, 11:48 
Junior
Data rejestracji na forum:
czwartek, 17 paź 2013, 11:28
Posty: 182
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona zawodniczka: Martina Hingis
Doping w sporcie budzi wiele kontrowersji. Niejedna dyscyplina sportowa została skompromitowana szprycowaniem się zawodników. Tenis też nie jest czysty. Kiedyś wierzyłem, naiwnie, że tenis jest daleki od tego typu praktyk. Nie jest. Po kokainowej wpadce mojej tenisowej idolki, Martiny Hingis, straciłem ostatnie złudzenia, co do czystości tego sportu.
Śrubowanie rekordów, turniej za turniejem wymagają żelaznej kondycji. Ambicjonerzy płci obojga muszą się wspomagać na lewo. Cynicznie mówiąc: albo sukcesy i kasa albo nie istniejesz. Sportowiec bez kasy jest zerem. Dzisiaj w sporcie wyczynowym NIKT nie robi niczego dla idei. Na pewnym etapie kariery młodzi, pełni ideałów sportowcy stają przed dylematem: szprycowanie albo wypad. Ewentualnie dalekie miejsca na listach wszelakich rankingów czy klasyfikacji, co równa się zero profitów. Przykład mafii dopingowej działającej w kolarstwie, niszczenie opornych zawodników jest tutaj wymownym przykładem.
Szprycownicy śmieją się w twarz całemu światu. Dlaczego tyle protestów przeciw "paszportom biologicznym" słychać ze strony tenisistów? Sztaby lekarskie sportowców ścigają się z kontrolerami WADA i jej narodowymi mutacjami w wymyślaniu coraz trudniej wykrywalnych form dopingu (teraz mówi się nowoczesnych formach dopingu genetycznego). Wpadają frajerzy biorący "gówna" typu koka, czy metamfetamina. Przyłapani "wielcy" mają ochronę swoich możnych federacji i afery lądują "pod dywanem". Wyciąga się je dopiero wówczas, gdy "wielki" narazi się możniejszym od niego. "Wielcy" to wiedzą i uważają. Innym sposobem ukrywania dopingu w tenisie jest "dyskretny ban". Policzmy ile karier w tym sporcie zakończyło się zbyt szybko, niemal z dnia na dzień? Oficjalne powody to zazwyczaj zdrowotne. Bajeczka dobra dla naiwnych.
Czy proces "króla koksu" E. Fuentesa przyniesie rewolucję w tenisie i nie tylko? Wszak niejeden utytułowany dziś gracz był jego klientem. Jeśli Fuentes zacznie mówić, jak obiecuje, to mogą posypać się szybkie kariery dzisiejszych "fenomenów tenisa".
Armstrong też był bezkarny - do czasu.
Laury wielkoszlemowe Martiny Hingis
Australian Open: singiel 1997, 1998, 1999; debel 1997, 1998, 1999, 2002, 2016; mikst 2006, 2015
French Open: singiel finał 1997, 1999; debel 1998, 2000, mikst 2016
Wimbledon: singiel 1997, debel 1996, 1998, 2015; mikst 2015, 2017
US Open: singiel 1997; debel 1998, 2015, 2017 mikst 2015, 2017

Skocz do góry
 Zobacz profil Offline 
 Tytuł: Re: Doping
PostNapisane: czwartek, 5 gru 2013, 15:55 
Junior
Data rejestracji na forum:
czwartek, 17 paź 2013, 11:28
Posty: 182
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona zawodniczka: Martina Hingis
Dla zainteresowanych tematyką dopingu w sporcie ciekawy link:

http://www.antydoping.pl/

Czytam tę stronę regularnie.
Polecam.
Laury wielkoszlemowe Martiny Hingis
Australian Open: singiel 1997, 1998, 1999; debel 1997, 1998, 1999, 2002, 2016; mikst 2006, 2015
French Open: singiel finał 1997, 1999; debel 1998, 2000, mikst 2016
Wimbledon: singiel 1997, debel 1996, 1998, 2015; mikst 2015, 2017
US Open: singiel 1997; debel 1998, 2015, 2017 mikst 2015, 2017

Skocz do góry
 Zobacz profil Offline 
 Tytuł: Re: Doping
PostNapisane: wtorek, 17 gru 2013, 10:11 
Junior
Data rejestracji na forum:
czwartek, 17 paź 2013, 11:28
Posty: 182
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona zawodniczka: Martina Hingis
Interesujący tekst o sprzedawaniu meczy w tenisie.

Dlaczego tenisiści nie zawsze grają fair?

Potknięcia szalonego Austriaka Daniela Koellerera i mało znanego Serba Davida Savicia nie zniechęciły tenisistów do krętactwa, prób oszustw i wpływania na wyniki meczów w sposób, który z duchem sportu nie ma nic wspólnego. Wspomniani zawodnicy "kontrolowali" przebieg swoich spotkań oraz mieli namawiać do współpracy innych kolegów grających na zawodowych kortach. Obaj zostali dożywotnio zawieszeni. Niewykluczone, że wkrótce lista się powiększy.

Media poinformowały ostatnio o dochodzeniu, jakie rozpoczęło się w sprawie jednego z hiszpańskich tenisistów. Wieść błyskawicznie rozniosła się po forach i portalach internetowych i część osób, które dokładnie sprawę przeanalizowały, jako głównego podejrzanego podaje nazwisko Daniela Gimeno-Travera. Jeżeli nieoficjalne oskarżenia się potwierdzą, zawodnik może dołączyć do krótkiej wciąż listy tenisistów zdyskwalifikowanych dożywotnio.

Fakty nakazują, aby zastanowić się nad przyczynami tak nierozważnych decyzji zawodników. Poza pojedynczymi przypadkami, które są efektem zastraszania, czy też zwykłej naiwności, główną motywacją do ustawiania meczów są oczywiście pieniądze. Na poziomie imprez ATP o podobnych przewinieniach słyszymy sporadycznie (bo tenisiści są przyzwoicie za osiągnięcia na korcie wynagradzani), natomiast największy problem występuje w zawodach rangi Futures, czyli tam, gdzie zawodnicy powinni zbierać pierwsze zawodowe szlify i uczyć się poważnego tenisa. Dlaczego nieczyste zagrania są bardziej popularne na tak małych imprezach, wśród niedoświadczonych zawodników? Powodów jest kilka.

Pisząc to zerkam na drabinkę rozegranego w maju challengera w Rzymie. 30 tysięcy euro w puli nagród, niewiele ponad cztery tysiące przeznaczone dla triumfatora turnieju singlowego. Ostatnim zawodnikiem, który wszedł do turnieju dzięki pozycji rankingowej był Maxime Authom - Belg, który w momencie zamknięcia listy zgłoszeń znajdował się w rankingu ATP na pozycji numer 213. Zawodnik odpada już w pierwszej rundzie, a za przyjazd/przylot otrzymuje 310 euro. Porażka w drugiej rundzie wspomnianej imprezy wyceniona została na 530 euro. Jak opłacić podróż, trenera, odżywki, czy zjeść kolację? Co z setkami tysięcy, które zainwestowało się w swój tenisowy rozwój? O odłożeniu jakichkolwiek pieniędzy nie ma nawet mowy.

Zawodnicy są świadomi konsekwencji, jakie można ponieść za wszelkiego rodzaju oszustwa (doping lub ostawianie meczów), więc na nieczystą grę decydują się najczęściej ci najbardziej zdesperowani. Nazwisko Savicia widniało na listach ATP przez dziewięć lat, a zarobione przez niego pieniądze (86 tysięcy dolarów) nie wystarczyłyby na roczne utrzymanie polskiego juniora (prawie 300 tysięcy złotych, czyli około 97 tys. dol.). Nie mam zamiaru tłumaczyć ani Serba, ani tych, którzy postępują podobnie do niego, lecz otoczenie stwarza warunki, w których najsłabsi nie są w stanie oprzeć się pokusie w postaci kilku tysięcy dolarów.

Wrócę ponownie do trzydziestotysięcznika rozgrywanego w Rzymie. Spośród trzydziestu Polaków sklasyfikowanych dziś w rankingu ATP, zaszczytu występu w tej imprezie dostąpiłoby...trzech. Dwudziestu siedmiu facetów, z racji zajmowanej pozycji, nie ma nawet możliwości walki o wspomniane kilkaset euro! Grają więc w Futuresach, w których pula nagród oscyluje w granicach 10-15 tysięcy dolarów. Jeżeli nie wygrają kilku spotkań, koszty podróży do Egiptu, Chorwacji, Hiszpanii, czy Holandii nie mają prawa się zwrócić.

Drugim problemem jest występowanie w ofertach firm bukmacherskich zakładów dotyczących nawet najmniejszych imprez. "To źle, że można obstawiać wyniki turniejów Futures" - mówił przed kilkoma miesiącami Roberto Bautista-Agut (ATP 58). Brak możliwości zainwestowania pieniędzy w wynik danego meczu znacznie ograniczyłby problem nieczystej gry. Nie rozwiązałby go jednak w pełni. Handel przeróżnymi dobrami na światowych kortach rozkwitł już na dobre. Zawodnicy krążący po imprezach ITF mawiają, że najtrudniej zdobyć w nich pierwszy punkt do rankingu ATP (trzeba wygrać jeden mecz w turnieju głównym). Niektórzy rozwiązują problem wyciągając portfel. Po co punkt "wygrywać", skoro można go kupić? A co jeśli do zawodów zgłosi się zbyt wielu chętnych i nie uda się dostać nawet do eliminacji? To również nie stanowi problemu. W imprezach Futures można kupić dziką kartę do turnieju głównego (w zależności od negocjacji i znajomości organizatora cena waha się od 300 do 800 dolarów). Znane są też przypadki, gdy słabiutki tenisista pokonywał o wiele bardziej utalentowanego rodaka, a w kuluarach mówiło się, że kosztowało go to trochę wysiłku, kilka uśmiechów i dwa tysiące dolarów.

Brzydzę się oszustwem, więc po każdej karze nałożonej na winnego gry niezgodnej z zasadą fair play mogę odetchnąć z ulgą. Trudno będzie jednak władzom światowego tenisa wyeliminować nieczyste zagrania, bo dzięki łatwej dostępności, wiele osób ma w nich swój interes.

Niżej link do tekstu:
http://marekfurjan.blox.pl/html
Laury wielkoszlemowe Martiny Hingis
Australian Open: singiel 1997, 1998, 1999; debel 1997, 1998, 1999, 2002, 2016; mikst 2006, 2015
French Open: singiel finał 1997, 1999; debel 1998, 2000, mikst 2016
Wimbledon: singiel 1997, debel 1996, 1998, 2015; mikst 2015, 2017
US Open: singiel 1997; debel 1998, 2015, 2017 mikst 2015, 2017

Skocz do góry
 Zobacz profil Offline 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Strefa czasowa: UTC + 1
Forum tenisowe WTAtenis.pl
Kto przegląda forum

 Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Szukaj:
Skocz do:  

Polski Tenis
Agnieszka Radwańska