WTAtenis.pl - Forum tenisowe skupione na rozgrywkach WTA Tour! • Zobacz wątek - Nóż na korcie
logo serwisu
Forum o kobiecym tenisie - WTAtenis.pl
WTAtenis.pl
Teraz jest niedziela, 25 sie 2019, 01:47Klasyczne logowanie
Strefa czasowa: UTC + 1
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
Drukuj Poprzedni | Następny 
Autor
Wiadomość
 Tytuł: Nóż na korcie
PostNapisane: niedziela, 5 maja 2013, 09:47 
Avatar użytkownika
ITF
Data rejestracji na forum:
wtorek, 16 kwi 2013, 21:30
Posty: 489
Wiek: 28
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona zawodniczka: Agnieszka Radwanska
Cytuj:
Kilka dni temu amerykański światek tenisa przypomniał nam o smutnej rocznicy. W dniu 30 kwietnia 1993 roku, na korcie centralnym w Hamburgu, podczas ćwierćfinału Bułgarki Magdaleny Malejewej z Monicą Seles, wtedy jeszcze Jugosłowianką pochodzenia serbsko-węgierskiego, w roli głównej wystąpił nagle człowiek, nazwany przez niemieckie tabloidy „obsesyjnym fanem Steffi Graf”. Po siódmym gemie drugiego seta brutalnie zaatakował 19-letnią liderkę kobiecego tenisa. Ugodził nożem w plecy i doprowadził do jej zniknięcia z rozgrywek na ponad dwa lata.

Przez dwa sezony, 1991 i 1992, młodziutka Seles zdobywała po trzy wielkoszlemowe trofea. Obca była dla niej wtedy tylko trawa Wimbledonu. Pechowy rok 1993 otworzyła sukcesem w Australian Open. Po efektownym finale z Graf wzbogaciła kolekcję o swój ósmy z tych największych tytułów. Eksperci mówili, że zostanie następną po Niemce postacią, sięgającą po klasycznego wielkiego szlema. Szaleniec z nożem zmienił jednak bieg tenisowej historii. Po powrocie Monica zaliczyła na kortach trzynaście sezonów, wygrała raz jeszcze Melbourne, triumfowała w kilku imprezach, ale nie odzyskała pozycji, zajmowanej w kobiecym tenisie wcześniej.

Po upływie 20 lat znani eksperci i dziennikarze, szczególnie ci z USA, pochylają się dziś głównie nad losem samej tenisistki. Zastanawiają, ile tytułów Monice uciekło oraz jakiej pozycji w historii dyscypliny ostatecznie nie zajęła. Dwie byłe gwiazdy, Martina Navratilova i Mary-Joe Fernandez z powagą twierdzą, że gdyby nie Hamburg Seles osiągnęłaby łatwo status GOAT (skrót od „greatest of all the times”), czyli zawodniczki wszechczasów. Znane tenisistki zwracają też uwagę na brak serdeczniejszej reakcji ze strony Graf na całe zdarzenie. Navratilova artykułuje zarzut, że Niemka w istocie skorzystała z nieszczęścia koleżanki, bo lista jej rekordów byłaby zapewne dużo krótsza, gdyby Monica nie miała takiej przerwy i takich przeżyć. Jak wiadomo rok po Hamburgu Seles otrzymała oficjalnie obywatelstwo amerykańskie i odtąd, już choćby z tego tytułu, jest trochę inaczej postrzegana przez tenisowe środowisko w swym nowym kraju. W Europie, z której pochodzi, pechowej daty raczej nikt nie przypominał. Za Oceanem zrobiły to niemal wszystkie liczące się tytuły.

Ogromny dramat młodej dziewczyny wchodzącej w świat dorosłych, załamanie jednej z niezwykłych sportowych karier, do tego krzycząca niesprawiedliwość, bo sprawca czynu, jako niepoczytalny, uniknął jakiejkolwiek kary – pod takim kątem przypominano w Stanach historię Seles najczęściej. Poza tym wątkiem czysto ludzkim tragedia z Hamburga odcisnęła swe piętno także i na całej dyscyplinie. W turniejach WTA zastopowała na kilka lat – aż do Lindsay Davenport, a potem sióstr Sereny i Venus Williams – zwycięski pochód gry, którą zwykliśmy nazywać siłową. Steffi Graf i jej legendarne poprzedniczki fascynowały świat techniką odbić, płynnością, elegancją poruszania się po korcie, niebywałą regularnością. Monica Seles, a w ślad za nią, po latach, następne, młodsze zawodniczki, zaproponowały grę opartą na ogromnej sile uderzeń, bez szczególnego zwracania uwagi na precyzję wykonania. Do głosu doszło słynne hasło z akademii Nicka Bolletieriego: „play for winner”. Innymi słowy: uderzaj tak, by skończyć, zabij piłkę za wszelką cenę, nawet jakbyś miał ją za chwilę zepsuć.

Okazało się nagle, że można się wcale tak nadzwyczajnie po korcie nie poruszać, bo wystarczy jak zawodnik posiada argumenty w postaci oburęcznego odbicia z obu stron. To wówczas pojawiły się te rozdzierające, tak dziś mocno irytujące odgłosy, wydawane przez zawodniczki po każdym uderzeniu. Pod koniec lat 80-tych świat eleganckich dam z rakietami przeżył szok, gdy 15-latka o kanciastych ruchach, z wyraźnymi brakami w koordynacji, za to tłukąca na odlew w każdą nadlatującą piłkę zaczęła niszczyć na korcie niekwestionowane dotąd liderki tego sportu. Nie ma wątpliwości, że to ona właśnie była inspiracją dla tych, które się zjawiły za kolejnych 10 lat, czyli większości gwiazd współczesnych.

Atak nożownika Guenthera Parche na odpoczywającą w przerwie zawodniczkę miał także szereg konsekwencji o charakterze czysto porządkowym. Od tego zdarzenia nie ma już meczów tenisowych, które by mogły dojść do skutku bez czujnej opieki armii ochroniarzy. Kontrole znane z lotnisk przeniosły się dziś także na areny sportowe, ludzie ze służb zaczynają być ważniejsi od tych, których postrzegamy, jako głównych bohaterów spektakli na korcie. Aby uchronić tenisowych idoli przed wybrykami kolejnych szaleńców zamknięto ich pod kloszem, odcięto od niemal wszystkich kontaktów z publicznością. Przedstawienie trwa nadal, lecz dekoracje zmieniono i aktorzy zachowują się teraz inaczej. Wielu z nich chyba już zrozumiało, że w życiu jest kilka spraw ważniejszych niż tłuczenie z całej siły w każdą nadlatującą piłkę.


Karol Stopa http://rotacjawsteczna.blog.pl

Skocz do góry
 Zobacz profil Offline 
 Tytuł: Re: Nóż na korcie
PostNapisane: niedziela, 5 maja 2013, 12:50 
Avatar użytkownika
Wielki Szlem
Data rejestracji na forum:
sobota, 12 maja 2012, 13:33
Posty: 1563
Wiek: 23
Lokalizacja: Łódź
Płeć: Kobieta
Ulubiona zawodniczka: Elena Dementieva
Bardzo fajny artykuł, jak chyba każdy tekst pana Stopy, uwielbiam jego blog.
Obrazek Obrazek Obrazek

Skocz do góry
 Zobacz profil Offline 
 Tytuł: Re: Nóż na korcie
PostNapisane: czwartek, 28 lis 2013, 10:23 
Junior
Data rejestracji na forum:
czwartek, 17 paź 2013, 11:28
Posty: 182
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona zawodniczka: Martina Hingis
Podrzucam kilka artykułów o tym dramatycznym wydarzeniu do poczytania.

Monica Seles
Urodzona 2 grudnia 1973 roku w Nowym Sadzie (dzisiejsza Serbia)
Zaczęła grać w wieku 6 lat
Status profesjonalny od 1989 roku
Zakończenie kariery – 2008 rok
Już podczas swoich pierwszych występów turniejowych w 1988 roku osiągnęła półfinał, pokonując czołowe zawodniczki.

1989
W pierwszym profesjonalnym sezonie wygrała rozgrywki w Houston, zdobywając tym samym swój pierwszy tytuł. W pozostałych turniejach osiągnęła finały i półfinały. Świetnie zaprezentowała się również podczas imprez wielkoszlemowych. Na French Open dotarła do półfinału, natomiast na Wimbledonie i US Open odnotowała czwarte rundy. Rok zakończyła na 6. pozycji w rankingu WTA.
1990
W tym roku zwycięstwa odniosła w Miami, San Antonio, Tampie, Rzymie, Berlinie, Los Angeles i Oakland. Ponadto po raz pierwszy w karierze triumfowała w turnieju wielkoszlemowym. W finale French Open pokonała liderkę rankingu – Steffi Graf. Na zakończenie sezonu wygrała także turniej dla najlepszych zawodniczek – WTA Championships. Została sklasyfikowana na 2. pozycji w światowym rankingu.
1991
Dzięki osiągnięciom w tym sezonie, Seles awansowała na pozycję liderki rankingu tenisistek. Triumfowała w trzech turniejach Wielkiego Szlema – Australian Open, French Open i US Open. Ponadto odniosła zwycięstwa w Miami, Houston, Los Angeles, Tokio, Mediolanie i Filadelfii a także podczas WTA Championships.
1992
Sezon zainaugurowała na Australian Open, gdzie obroniła wywalczony przed rokiem tytuł. Tego samego dokonała podczas French Open i US Open, gdzie triumfowała po raz drugi z rzędu. Na wimbledońskich kortach była bliska czwartego zwycięstwa wielkoszlemowego w tym roku, jednak w finałowym pojedynku uległa Steffi Graf. Ponadto wygrała turnieje w Essen, Indian Wells, Houston, Barcelonie, Tokio, Oakland oraz rozgrywki WTA Championships. Na koniec roku pozostawała numerem 1 w damskim tenisie.
1993 – 1994
Rok 1993 rozpoczęła na Australian Open i wygrała cały turniej trzeci raz z rzędu. Następnie zdobyła tytuł w Chicago, a w Paryżu dotarła do finału. Ze względu na późniejszą infekcję, powróciła do gry w Hamburgu. W trakcie meczu ćwierćfinałowego została zaatakowana przez fanatyka Steffi Graf, który pragnął aby niemiecka zawodniczka ponownie została liderką tenisistek. Spowodowało to nie tylko ślady fizyczne, ale także wywołało strach przed wyjściem na kort. Seles zawiesiła karierę, a nawet uważano, że nie powróci już do rywalizacji. W 1994 roku znalazła się poza światowym rankingiem.
1995
W tym sezonie udało jej się powrócić do sportu i wzięła udział w turnieju w Toronto. W drodze do finału błyskawicznie eliminowała kolejne przeciwniczki, a ostatecznie wygrała całe rozgrywki. Podczas US Open również walczyła o tytuł, jednak w decydującym spotkaniu uległa Steffi Graf.
1996
Odniosła zwycięstwa w Sydney, Eastbourne, Montrealu, Tokio. Ponadto zdobyła czwarty tytuł w wielkoszlemowym Australian Open. Na US Open powtórzyła się sytuacja z poprzedniego roku. Seles spotkała się w finale z Steffi Graf, jednak ponownie niemiecka tenisistka została triumfatorką turnieju. Z kolei w Oakland w decydującym meczu uległa Martinie Hingis. Sezon zakończyła na 2. miejscu w rankingu.
1997
W tym roku wygrała rozgrywki w Los Angeles, Toronto i Tokio. W Miami, Charleston, Madrycie i San Diego odnotowała finały, jednak uległa w nich swoim przeciwniczkom. Dotarła do półfinału French Open, w którym nie sprostała Martinie Hingis. Została sklasyfikowana na 5. pozycji.
1998
Zdobyła tytuły w Montrealu i Tokio. Bliska triumfu była również w Moskwie, gdzie w finale zatrzymała ją Mary Pierce. Ponadto osiągnęła finał French Open, w którym przegrała z Arantxą Sanchez-Vicario. Finał w Moskwie – przegrana z Mary Pierce. Z końcem roku była 6. zawodniczką na świecie.
1999
W kolejnym sezonie odniosła zwycięstwo w Ponte Beach. Odnotowała finały w Toronto i Tokio. Spotkania półfinałowe przegrała podczas Australian Open, French Open i w New Haven. Osiągnęła jeszcze ćwierćfinał US Open, jednak Serena Williams nie pozwoliła jej na dalszy awans. Sezon ponownie zakończyła na 6. miejscu w rankingu.
2000
Wygrała turnieje w Oklahomie, Ponte Beach i Rzymie. O tytuł walczyła również w San Diego i New Haven, jednak za każdym razem ulegała Venus Williams. Do półfinałów dotarła w Charleston i Stanford. W wielkoszlemowym French Open, Wimbledonie i US Open odnotowała ćwierćfinały. W tym roku wzięła udział w Igrzyskach Olimpijskich w Sydney, gdzie zdobyła brązowy medal. Na koniec sezonu była na 4. pozycji w światowym rankingu.
2001
Triumfowała podczas rozgrywek w Oklahomie, Bahii, Tokio i Szanghaju. W San Diego i Los Angeles odnotowała finały, natomiast w Scottsdale, Stanford i Toronto dotarła do półfinałów. Podczas Australian Open, gdzie zdobyła tytuł już cztery razy, przegrała ćwierćfinałowe spotkanie z Capriati. W rankingu WTA była na 10. miejscu.
2002
Wywalczyła tytuły w Dausze i Madrycie. W Tokio uległa Martinie Hingis w finałowym spotkaniu. Półfinały odnotowała w Paryżu, Dubaju, Indian Wells, Miami i Bahii. W wielkoszlemowym Australian Open przegrała mecz o finał z Martiną Hingis. W pozostałych turniejach tej rangi osiągnęła ćwierćfinały. Rok zakończyła jako 7. tenisistka świata.
2003 – 2008
W sezonie 2003 znalazła się w finale podczas turnieju w Tokio i Dubaju. Powracające kontuzje często wykluczały ją z udziału w turniejach. Poważny uraz stopy, którego doznała w tym roku, uniemożliwił jej starty na długi czas. W światowym rankingu spadła na 60. pozycję. Nie doszło do planowanego powrotu w 2004 roku. W sezonie 2005 wystąpiła w dwóch meczach pokazowych. 14 lutego 2008 roku Monica Seles ogłosiła zakończenie kariery tenisowej.

CIEKAWOSTKI
W 1985 roku Seles wygrała prestiżowy juniorski turniej Orange Bowl, gdzie zwróciła uwagę amerykańskiego trenera Nicka Bollettieriego.
W 1986 roku tenisistka przeniosła się wraz z rodziną do USA, gdzie podjęła treningi w słynnej Nick Bollettieri Tennis Academy.
W 1995 roku, kiedy Seles powróciła do sportowej rywalizacji, WTA przyznała jej specjalny ranking. Zajmowała pozycję współliderki, która wynikała z zajmowanego miejsca w momencie ataku w Hamburgu.
Monica Seles w trakcie swojej kariery wygrała 53 turnieje, w tym 9 wielkoszlemowych. Zdobyła 6 tytułów w grze podwójnej. Po ataku, do którego doszło w Hamburgu, nie odzyskała już pozycji, którą miała przed 1993 rokiem. Mimo to regularnie należała do czołówki światowej.

Rzeczpospolita
Życie przecięte nożem
Krzysztof Rawa
27. 02. 2008

Monika Seles: Mogła być najlepszą tenisistką wszech czasów. Sława i miliony przyszły szybko, ale cięgi od losu równie prędko zepsuły smak bogactwa

Był rok 1990. Finał turnieju Roland Garros w Paryżu. Na korcie najlepsza wówczas na świecie Niemka Steffi Graf i szesnastoletnia dziewczyna z Jugosławii, która wyczynia niezwykłe rzeczy. Dwuręcznym bekhendem gra z taką siłą, jakiej jeszcze nie widziano. Każde uderzenie to cios, który ma powalić rywalkę. Żadnych kompromisów. Do zadziwiającej skuteczności nastolatka dodawała jeszcze głośne stęknięcia, które jednych śmieszyły, innych denerwowały.
Graf walczyła pięknie jak zawsze, ale Seles obroniła cztery piłki setowe, wygrała decydującego seta 8:6 i pierwszy raz uniosła w górę trofeum wielkoszlemowe. Na konferencję prasową przyszła w czarnej minispódniczce i oświadczyła, że teraz kupi sobie lamborghini. Martina Navratilova przyznała po latach: – Już wtedy zaczęłyśmy się jej bać.

ZAWRÓT GŁOWY
Były powody. Przez dwa lata, od początku 1991 r. do wiosny 1993 r. zagrała w 34 turniejach, 33 z nich zakończyła w finale, wygrała 22. Pomyślała wtedy, że świat już ją przygniata, że wszystko jest trudne, że zainteresowanie mediów nie daje żyć. Światła fleszy ją oślepiały, nagły uśmiech fortuny przyszedł trochę za wcześnie. Zawrót głowy był duży, dojrzałości brakowało także wtedy, gdy ratunek we własnej posiadłości proponował Donald Trump. Nie umiała znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. W Serbii trwała wojna, a ona jeździła po pięknych miejscach i zarabiała dolary. Pytano ją, czemu nie pomaga ojczyźnie.
Tak naprawdę nie wiedziała, pod jaką flagą startować. Rodzice Karolj i Esther byli obywatelami Jugosławii, ale z pochodzenia Węgrami. Decyzja o pozostaniu w USA zapadła w 1986 r., gdy Nick Bollettieri chciał mieć triumfatorkę Orange Bowl, nieoficjalnych mistrzostw świata juniorów, w swojej akademii na Florydzie. Nie było trudno namówić do wyjazdu skromną rodzinę gnieżdżącą się w bloku w Nowym Sadzie.

TOM I JERRY
Tenis zainteresował Monicę gdy miała pięć lat i przyszła popatrzeć na trening starszego brata Zoltana. Ojciec to zauważył i dał jej rakietę do ręki. Nie był trenerem tenisowym i marnie zarabiał. Prowadził w miejscowej telewizji programy dla dzieci, zajmował się także tworzeniem kreskówek. Może dlatego zrobił z tenisa zabawę: ustawiał na korcie pluszową mysz i kazał trafiać piłką z podobizną kota. – Tom ma złapać Jerry’ego – mówił Monice. Działało.
Mistrzostwa kraju do lat 12 wygrała, gdy miała lat dziewięć. Jeszcze nie znała zasad liczenia punktów. Po każdej piłce patrzyła na tatę, on mówił, kiedy jest zmiana albo wygrany gem i set. Kazał uderzać śmiało i mocno, nie zwracał uwagi na jęki, jakie wyrywały się córce przy wysiłku. Kilka lat później została pierwszą tenisistką, którą ukarano za hałas na korcie. Narzekających rywalek było wiele, najlepiej zapamiętano Francuzkę Nathalie Tauziat, która w ćwierćfinale Wimbledonu ,92 zaczęła się skarżyć sędziemu. Ten uciszył Seles, która z zaciśniętymi zębami do końca meczu nie wydała dźwięku. I wygrała.

DRAMAT W HAMBURGU
Niezwykła kariera została gwałtownie przerwana 30 kwietnia 1993 r. w Hamburgu. Seles siedziała na krzesełku w przerwie ćwierćfinału z Manuelą Malejewą. Günter Parche podbiegł z nożem i dźgnął tenisistkę w plecy. Ten napad zmienił wszystko.
Rany wyleczono w kilka tygodni, ale uraz psychiczny pozostał na zawsze. Parche, wielbiciel talentu Steffi Graf, został uznany za niepoczytalnego. Skazany na dwa lata obserwacji, wyszedł szybko na wolność.
Inicjatywa, by zranionej tenisistce zachować na czas rekonwalescencji stały numer 1 na świecie, nie znalazła poparcia rywalek. Głosowało 17 z pierwszych 25 w klasyfikacji, „za” była tylko Gabriela Sabatini. Graf szybko odzyskała utracony tron. Była w szpitalu w Hamburgu dwa razy, ale mówiła, że musi zaraz iść, bo gra mecz. Monica Seles nigdy więcej nie pojechała do Niemiec. Przerwała grę w tenisa na ponad dwa lata.
Tydzień po wypadku w Hamburgu Seles dowiedziała się, że ojciec ma nowotwór. Przeszedł latem operację, w grudniu drugą, bo były przerzuty. Zmarł w 1998 r. – Straciłam naraz dwie osoby: tatę i trenera. Pojęłam wtedy, jak proste jest życie, gdy jest się dzieckiem. Mój najszczęśliwszy czas przeszedł między szóstym i dziesiątym rokiem życia – mówiła wówczas.

ZŁE SNY
Zaczęła grać, powrót w sierpniu 1995 r. w Kanadzie miała błyskotliwy – zwycięstwo w turnieju, finał z Amandą Coetzer wygrany 6: 0, 6: 1, lecz życie stało się inne. Na każdym turnieju strażnik przy krzesełku.
Powracające migreny, z którymi walczyła latami i nigdy do końca nie wygrała. Złe sny, napady depresji leczone czekoladą, wahania wagi, kontuzje. Wygrała jeszcze Australian Open w 1996 r. – to był jej ostatni zwycięski turniej wielkoszlemowy. Ostatni finał Wielkiego Szlema zagrała w Paryżu parę tygodni po śmierci ojca. Przegrała z Arantxą Sanchez Vicario.

TANIEC Z GWIAZDAMI
Grała rzadziej, straciła energię, w 2003 r. znów wycofała się na długo z powodu przewlekłej kontuzji stopy. Dwa lata później wróciła grać pokazówki z Martiną Navratilovą.
Nie chcę być postrzegana jako ofiara wypadku sprzed lat. Wciąż tęsknię za wyczynowym tenisem. Ludzie myślą, że się wycofałam, ale przecież trenuję regularnie, gram towarzysko i jeśli dam radę, powrócę – mówiła jeszcze rok temu. W walentynki oświadczyła światu, że do zawodowego tenisa jednak nie wróci. Cztery dni później amerykańskie gazety podały, że emerytowana sława tenisa wystąpi w szóstej edycji telewizyjnego show stacji ABC „Taniec z gwiazdami”. Hasło Moniki w tym programie: „Jestem tenisistką. Nie odróżniam tanga od manga”. Premiera 17 marca.
14,9 mln dolarów Monica Seles zarobiła na kortach

KARTKI Z HISTORII
30 października 2008
Tenisowa Hall of Fame upomina się o Monikę Seles.


Losy dwu wybitnych tenisistek, tej urodzonej 14 czerwca 1969 w Mannheim i tej która przyszła na świat 2 grudnia 1973 w Nowym Sadzie, zostały już na zawsze splątane ze sobą, wydarzeniami z dnia 30 kwietnia 1993 w Hamburgu.
Steffi Graf rozpoczęła karierę seniorską w dniu 18 października 1982 roku, mając 13 lat i 4 miesiące, a Monika Seles w dniu 13 marca 1988 roku, mając 14 lat i 3 miesiące.
W kwietniu, w 1986 roku, Graf wygrała swój pierwszy turniej w Hilton Head, w wieku 16 lat i 10 miesięcy, natomiast Seles odniosła swoje pierwsze zwycięstwo turniejowe trzy lata później w Houston, w wieku 15 lat i 4 miesięcy. Dla obu sportsmenek pierwsze zwycięstwo stało się wstępem do wspaniałej kariery.
Graf zdominowała rozgrywki w latach 1987 - 1990. Kres dominacji Graf przyniósł rok 1991, w którym wygrała jedynie Wimbledon, a pozostałe turnieje wielkoszlemowe padły łupem Seles. W roku 1992 Graf stała się już tylko tłem dla wyśmienicie grającej Moniki, która czterokrotnie awansowała do finałów imprez wielkoszlemowych, trzy z nich wygrala. Porażka Graf z Seles w finale Australian Open w 1993 zapowiadała kontynuację dominacji Seles. Ale pamiętne zdarzenie z dnia 30 kwietnia w Hamburgu, przerwało wspaniale zapowiadającą się karierę i wykluczyło Seles na dwa lata z rozgrywek.
"No cóż, można powiedzieć, że moja kariera skończyła się właśnie wtedy, w 1993r. w Hamburgu. Miałam tylko 19 lat i absolutnie dominowałam w kobiecym tenisie.(...).Po dwóch latach wróciłam na kort, ale już nigdy nie byłam tą sama zawodniczką" - Monika Seles.
Monika Seles rozpoczęła karierę seniorską w okresie absolutystycznych rządów Steffi Graf, które wydawały się na dłuższy czas utrwalone i niczym niezagrożone. W 1988, w roku debiutu Seles, Graf święciła swój największy triumf, zdobywając jako pierwsza i jak dotąd jedyna kobieta w historii - Złotego Wielkiego Szlema. Steffi miała od AO 1988 serię 5 zwycięstw wielkoszlemowych z rzędu, a od RG 1987 serię 13 występów w finałach wielkoszlemowych z rzędu, w których w 9 zwyciężyła. Tym sposobem ustanowiła rekord przebywania na pozycji liderki - 187 tygodni ( 17 VII 1987 - 10 V 1991). Łącznie, w całej karierze zdobyła 22 tytuły wielkoszlemowe (11 przed zamachem i 11 po zamachu na Seles, w tym 4 w czasie jej rekonwalescencji) i zajmuje w historii drugie miejsce za Margaret Smith Court (24 tytuły). Gdyby nagle nie pojawiła się Monika Seles, to Graf prawdopodobnie wyprzedziłaby Margaret w ilości wielkoszlemowych zwycięstw i jeszcze bardziej wyśrubowałaby dotąd niepobity rekord 187 tygodni utrzymywania się na pozycji liderki WTA Tour i przeszłaby do historii jako bezapelacyjnie najwybitniejsza zawodniczka w dziejach tenisa. I tego nie mógł darować Seles fanatyczny wielbiciel Niemki.
Monika Seles w błyskawicznym tempie, tyleż niespodziewanie, co bezceremonialnie, zdetronizowała wszechmocną imperatorową, nie zdając sobie sprawy z tego, jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić. W okresie od debiutu do zamachu na jej życie, odbyło się 16 turniejów wielkoszlemowych, z których Seles dwa opuściła, a Graf jeden. Mimo, że Seles była początkującą seniorką, a Graf uznaną mistrzynią, to Seles zgarnęła 8 z tych16 tytułów, a Graf musiała się zadowolić 5. Ta tendencja mogła się dalej tylko nasilać, gdyż na ostatnie dwa lata przed zamachem przypada aż7 tytułów Seles i tylko 2 Graf. Przed zamachem Seles cztery razy zmierzyła się w finałach wielkoszlemowych z Graf i trzy razy wychodziła z tych konfrontacji zwycięsko (przegrała bardzo wyraźnie na Wimbledonie). Po zamachu na dwa wielkoszlemowe finały z Niemką, w obu górą była Graf ( oba na US Open). Zamach uniemożliwił Seles rywalizację z Graf o miano najlepszej tenisistki swoich czasów, a nawet najlepszej w całej historii dyscypliny.
Do dnia zamachu Graf miała już tylko 3 tytuły wielkoszlemowe więcej od Seles, w ponad 5, 5 roku dłuższej karierze, ale to Monika wówczas zdobywała po 3 tytuły rocznie. Seles przed zamachem miała serię 4 zwycięstw wielkoszlemowych z rzędu przerywaną dwiema nieobecnościami, a od AO 1991 miała serię 8 występów z rzędu w finałach wielkoszlemowych, w tym 7 zwycięskich, tak więc jej dominacja była absolutna. Na 14 swoich startów wielkoszlemowych Monika zdobyła 8 tytułów, a mogła to być tylko zapowiedź tego co mogło nastąpić dalej.
Wejście Moniki na światowe korty, to było prawdziwe wejście smoka. Nikt wcześniej tak szybko i tak bezwzględnie, nie zdominował światowych kortów. Monika Seles na zdobycie 8 tytułów wielkoszlemowych potrzebowała 19 lat i 2 miesięcy, czyli najszybciej w historii, kolejna to jej największa rywalka Steffi Graf - 20 lat i 2 miesięcy. Pozostałe sławne tenisistki, które grały w erze open i zdobyły ponad 8 tytułów, potrzebowały na zdobycie pierwszych 8 tytułów wielkoszlemowych jeszcze więcej czasu: Margaret Smith Court - 21 lat i 7 miesięcy, Chris Evert - 23 lat i 9 miesięcy, Serena Williams - 25 lat i 4 miesięcy, Martina Navratilova - 27 lat, Billie Jean King- 28 lat i 7 miesięcy.
Tyle tylko, że było to zbyt piękne, aby mogło trwać dłużej ... Gwiazda Moniki tak jak nagle zabłysła na firmamencie światowego tenisa, tak nagle zgasła, w ręku zamachowca. Tego czego nie potrafiły dokonać rywalki z rakietą w dłoniach, dokonało ostrze noża, w ręku fanatycznego wielbiciela Steffi Graf. Monika została brutalnie wypchnięta z toru, gdy znajdowała się w pełnym biegu po kolejne sukcesy i nowe rekordy.
Seles w czasie przerwy spowodowanej zamachem opuściła 7 turniejów wielkoszlemowych, ale już nigdy nie wróciła do dawnej dyspozycji. Pozostała do końca kariery już tylko cieniem dawnej mistrzyni. Wystarczy powiedzieć, że po powrocie na korty na 26 występów wielkoszlemowych zdobyła tylko jeden tytuł, jest to widomy obraz nędzy i rozpaczy w porównaniu z poprzednimi 14 występami i 8 tytułami. Znamienna i dająca do myślenia, jest też historia konfrontacji Seles z Hingis, przypadająca w całości na okres pozamachowy. W rozegranych przez nie siedmiu finałach turniejów WTA Tour, Monika ani razu nie pokonała Hingis, a na cztery "rowerki" w karierze Hingis (3 z mało znanymi rywalkami) jeden przypadł w udziale dawnej mistrzyni. ( półfinał Ericsson Open 2000).
Przejdzmy do zamachu: "30 kwietnia cały świat, nie tylko tenisowy zwrócił oczy na Magdalenę. W trzecie rundzie Citizen Cup walczyła z Monicą Seles. (...) Podczas przerwy po 7 gemie drugiego seta Seles została zaatakowana przez nożownika – wielbiciela Graf. Magdalena po trupie Seles awansowała do półfinału, gdzie uległa łatwo Sánchez Vicario do dwóch i do sześciu. Przez swój start w półfinale awansowała na 10. miejsce – najwyższe w dotychczasowej karierze. Prasa nie zostawiła na Magdalenie suchej nitki. Gazety na całym świecie pisały, że powinna była wycofać się z turnieju po ataku na Seles".
Magdalenę Malejewą nie łączyło nic, ani bezpośrednio, ani nawet pośrednio z zamachem, poza jednym, że była zupełnie przypadkową rywalką Moniki w dniu zamachu. Ale to z Malejewej, prasa uczyniła kolejną ofiarę "szaleńca", wyznaczając jej rolę "kozła ofiarnego". Jakkolwiek nie jestem zwolennikiem zmasowanych ataków prasowych na kogokolwiek, to kierunek ataku stanowi dla mnie prawdziwe kuriozum.
Przecież nie tylko Malejewa skorzystała na pozasportowym wyeliminowaniu Seles. Gdyby Malejewa usuneła się z turnieju, to również z tego samego powodu co Malejewa powinna się usunąć Sanchez Vicario i kolejne zawodniczki, czyli oznaczałoby to koniec turnieju, tak więc jedynym logicznym adresatem ataków prasowych powinny być, albo wszystkie pozostałe zawodniczki razem, albo organizatorzy turnieju i od nich powinno się domagać, albo gremialnego wycofania się z turnieju, albo jego zamknięcia. Każde inne rozwiązanie byłoby niesprawiedliwe. Gdyby się kierować "logiką" prasy, to od Sanchez Vicario należało żądać wycofania się z turnieju nawet wtedy, gdy została Magdalena, bo dzięki zamachowi zyskiwała słabszą rywalkę, w miejsce liderki rankingu. Dlaczego Malejewa miałaby się godzić na rolę "kozła ofiarnego", bo prasa szukała winnego ?. A może dlatego, że pogoda jest tylko dla bogaczy, a dla biedaków prognozy są zawsze złe?. To uświadamia jak trzeba być ostrożnym wobec zmasowanych ataków prasy.
Jeśli już prasa miałaby kogokolwiek atakować osobiście i domagać się rezygnacji z dalszej kariery, to tą osobą mogła być tylko Graf i to z dwóch powodów, a) w jej imieniu, choć bez jakiejkolwiek jej winy, sprawca dokonał zamachu, b) to Graf odniosła największe korzyści ze skutków zamachu, który utorował jej drogę "po trupie" Moniki, do kolejnych tytułów wielkoszlemowych. W wyniku zamachu Seles opuściła 7 turniejów wielkoszlemowych, pomiędzy Australian Open 1993, a Australian Open 1995, a w tym czasie, od French Open 1993 do Australian Open 1994 Niemka ustanowiła drugiego swojego nie kalendarzowego wielkiego szlema, a po Roland Garros 1993 powróciła na pierwsze miejsce w rankingu. Ale drugi powód ma tę sama wadliwą konstrukcję logiczną, jak casus Malajwej. Gdyby Graf wycofała się z rozgrywek z powodu korzyści, to na tej samej zasadzie powinny się wycofać kolejne liderki, aż do ostatniej włącznie, co równałoby się zamknięciu rozgrywek. Ale jakkolwiek nie jestem zwolennikiem ataków na Graf z powodu zamachu, to jednak jej dalsze triumfy na kortach są dla mnie mniej wartościowe niż byłyby, gdyby do zamachu nie doszło.
W czasie nieobecności Seles Graf zdobyła 4, a po powrocie Moniki 7 tytułów, czyli razem 11 ze swoich 22 tytułów wielkoszlemowych. Do zamachu Steffi w 34 turniejach zdobyła 11 tytułów, a po zamachu tylko w 20 turniejach zdobyła ich też 11. Seles przed zamachem tylko w 14 turniejach zdobyła 8 tytułów, czyli na 20 turniejów mniej niż Niemka, zdobyła tylko 3 tytuły mniej od Graf. A po zamachu grajać w 26 turniejach (nie licząc 7 absencji z powodu zamachu) zdobyła tylko 1 tytuł, a Steffi w tym samym czasie, w 20 turniejach, zdobyła ich 11, czyli na 6 turniejów mniej od Seles, zdobyła 10 tytułów więcej.
Nie dowiem się nigdy jak potoczyłaby się dalsza kariera Moniki, gdyby do zamachu nie doszło. Ale sądzę, że największe sukcesy były dopiero przed Seles. Nigdy nie zdobyła klasycznego wielkiego szlema, nie wygrała we wszystkich turniejach wielkoszlemowych ( nigdy nie wygrała Wimbledonu), nie ustanowiła rekordu w długości przebywaniu na pozycji liderki rankingu WTA Tour, ani rekordu w liczbie wielkoszlemowych zwycięstw ogółem. Te i inne rekordy stały przed Seles otworem. Na pewno niektóre z nich by pobiła, które, gdzie i kiedy, nigdy się nie dowiemy. Jednego możemy być pewni, że gdyby do zamachu nie doszło Monika miałaby więcej tytułów na swoim koncie, a Steffi mniej. Dlatego dla mnie Seles będzie zawsze przed Graf, we wszelkich zestawieniach, rankingach i statystykach, a zamach na Monikę już na zawsze położył się cieniem na zmaganiach tenisistek tamtych lat.
Zamachowiec przywrócił dominację Graf na światowych kortach. Osiągnął więc swój cel w 100%, a karę poniósł śladową (uznano go za niepoczytalnego i poddano dwuletniej obserwacji psychiatrycznej) i prawdopodobnie żyje dalej w przeświadczeniu niepośledniego udziału w dalszych sukcesach swojej idolki. Tak łagodne potraktowanie Guntera Parchego sprawiło, że Seles konsekwentnie odmawiała startu w Niemczech, rezygnując nawet z udziału w turnieju Masters.
Jeśli miałbym porównywać losy Moniki Seles, z losami innych wybitnych tenisistek, to z miejsca nasuwają mi się liczne analogie z losami Little Mo, czyli z Maureen Catherine Connolly. Little Mo zdominowała kobiecy tenis w latach 1952-1954, będąc w nich liderką rankingu światowego. W latach 1952 - 1954 zdobyła 7 tytułów wielkoszlemowych (o jeden więcej niż Monika w latach 1991-1992), zdobywając jako pierwsza kobieta w historii - Wielkiego Szlema. W całej karierze zdobyła łącznie 9 tytułów, czyli tyle samo ile Seles. Swój 8 tytuł wielkoszlemowy zdobyła w wieku 19 lat i 9 miesięcy, czyli tylko o 7 miesięcy później od Moniki i jest najbliższa rekordowego osiągnięcia Moniki.
Ale obie wybitne tenisistki przede wszystkim łączy to, że jeden feralny dzień, jedna nieszczęśliwa godzina, jedna fatalna minuta, jedna tragiczna chwila gwałtownie przerwała ich karierę i zrujnowała marzenia sportowe. 20 lipca 1954, krótko po kolejnym triumfie wimbledońskim, wypadek podczas jazdy konnej (kolizja z samochodem) zakończył karierę Little Mo na kortach świata. Znany dziennikarz sportowy Lance Tingay uznał Little Mo za najwybitniejszą mistrzynię w historii tenisa.
Wracajac do Seles: "Dziewięciokrotna triumfatorka turniejów zaliczanych do Wielkiego Szlema - Amerykanka Monica Seles otwiera listę pięciu kandydatów nominowanych do wstąpienia do tenisowej "Galerii Sław". Wyniki głosowania zostaną ogłoszone w styczniu przyszłego roku" - PAP.
Steffi Graf jest starsza od Moniki Seles o 4.5 roku i zasiada w Hall of Fame od ponad 4 lat (2004). Najwyższy czas, aby Międzynarodowa Tenisowa Hall of Fame dostąpiła zaszczytu przyjęcia do swego grona również Moniki Seles.

Piekło mistrzyni
12.07.2009


Czy pamiętacie jeszcze Monikę Seles? Jugosłowiańska tenisistka, nim skończyła 19 lat, zdobyła 9 tytułów wielkoszlemowych i olimpijskie złoto. Potem zniknęła. W przeciwieństwie do większości jej przeciwniczek, nie wyeliminowały jej kontuzje. Zrobił to stuknięty fan Steffi Graf 30 kwietnia 1993 roku, gdy grała o ćwierćfinał turnieju w Hamburgu z Magdaleną Malejewą. Gunter Parche wpadł na kort i dźgnął Seles nożem.

Po tym zdarzeniu mistrzyni nie doszła już do siebie. Panicznie bała się wyjść tam, gdzie dotąd rządziła niepodzielnie. Wraz z zawieszeniem kariery zawodniczej odezwały się także zadawnione lęki i dla cudownego dziecka tenisa rozpoczął się najkoszmarniejszy okres w życiu. Podnosi się z niego dopiero teraz, o czym opowiada w swoim autobiograficznym poradniku Get a Grip.

Seles słynęła z ostrej gry. Była jak wściekły terier, który pogryzie właściciela po kostkach, ale dopadnie do ukochanej piłeczki. Monica nie odpuszczała nigdy, a swoje przeciwniczki deprymowała nie tylko siłą, zajadłością, ale i postękiwaniem, które towarzyszyło każdemu jej uderzeniu. Kilka zawodniczek zgłosiło nawet oficjalny protest, twierdząc, że stękanie nie pozwala im się skupić. Jugosłowiańska gwiazda o węgierskich korzeniach nic sobie z tego nie robiła. Na kort wchodziła tylko po to, by wygrać.

Do triumfów przyzwyczajona była od niemowlęctwa. Jak wiele tenisistek zaczynała trenować jako kilkuletni dzieciak pod okiem ojca. W przeciwieństwie do papy Williamsa nie musiał tworzyć wymyślnego systemu nagród i kar, bo Monica była zawsze nienaturalnie jak na tak małe dziecko skupiona i zdyscyplinowana. Sama chodziła za ojcem, żeby jeszcze pograć i poćwiczyć. Na pierwsze poważne zwycięstwo zapracowała, gdy miała 11 lat. Wygrała wówczas prestiżowy Orange Bowl na Florydzie i trafiła pod skrzydła tenisowego guru Nicka Bollettierego. Nim skończyła 15 lat, była już 86. rakietą świata. Rok później przyszły pierwsze triumfy w poważnych turniejach seniorskich i ambitna Monica awansowała na 6. pozycję rankingu WTA. Droga do wielkiego szlema stała przed nią otworem.

W 1990 roku Seles stanęła na korcie naprzeciwko Steffi Graf. Było słoneczne popołudnie, a nad kompleksem Rolanda Garrosa nie wisiała ani jedna chmurka. Monica odprawiła Graf bez oddania seta. Wynik finały 7/6, 6/4 na korzyść Seles. French Open był jej. 11 marca 1991 roku awansowała na pierwsze miejsce WTA. Nadal dzierżyła zaszczytny tytuł, gdy feralnego popołudnia została raniona przez psychofana swojej największej rywalki.

Dziś tamte wydarzenia Seles wspomina z goryczą. „Steffi przyszła do mnie do szpitala, ale nie miałyśmy o czym ze sobą rozmawiać. Zawsze była bardziej moją rywalką niż przyjaciółką. Potem odbyło się głosowanie, czy powinni zamrozić mój tytuł i poczekać aż dojdę do siebie. Wszystkie tenisistki, poza Gabrielą Sabatini, głosowały przeciwko. Czułam się tak, jakby próbowały się mnie pozbyć. Nikt mnie nie wspierał i zostałam z tym wszystkim sama” – żaliła się niedawno tenisistka w wywiadzie dla dziennika Guardian.

Gdy Seles wyszła ze szpitala, wznowiła treningi, ale stając na korcie wciąż odwracała się za siebie, żeby sprawdzić, czy nikt się nie czai za płotem. Co gorsza, jej prześladowca został zakwalifikowany jako „wariat” i uniknął kary więzienia. Monica pozwała organizatorów turnieju za to, że nie zadbali o bezpieczeństwo zawodniczek, ale i tę batalię przegrała. Rozgoryczona zaczęła kompulsywnie jeść.

Walka z demonami kosztowała ją 15 lat życia. Niedawno skończyła 35 lat i po nadwadze nie ma śladu. Mieszka samotnie w Tampie na Florydzie z czterema psami. 14 lutego 2008 roku, prawie równo 20 lat po tym jak zyskała status profesjonalnej tenisistki, ogłosiła oficjalne zakończenie kariery. Teraz zamierza poświęcić się pisaniu i korzystaniu z życia. Znając jej możliwości, w tym także pewnie będzie mistrzynią.

PRZEGLĄD SPORTOWY
2.05.2013
20 lat po zamachu na Seles. Czy tenisowe gwiazdy są dziś bezpieczne?


30 kwietnia minęło 20 lat od zamachu na Monicę Seles na turnieju w Hamburgu. Szalony Niemiec Guenther Parche zaatakował ją nożem, bo nie mógł ścierpieć, że uniemożliwia zwycięstwa jej ukochanej Steffi Graf. Czy dziś tenisowe gwiazdy mogą być pewne swego bezpieczeństwa?
Gdy obserwuje się, w jaki sposób chronieni są Roger Federer, Maria Szarapowa, a nawet Agnieszka Radwańska (kiedy publicznie pokazuje się w Polsce), można założyć, że tak. Przynajmniej w niektórych miejscach. Podczas turniejów przeprowadzane są kontrole i dotyczą one także występujących w tych imprezach zawodników. Nasza najlepsza tenisistka wiele razy opowiadała, jak dokładnie przeszukuje się graczy podczas wejścia na obiekty na turniejach wielkoszlemowych.

Zabawa w kotka i myszkę
Z drugiej strony przy kilkudziesięciu tysiącach osób przewijających się codziennie przez korty nie da się znaleźć i wychwycić u kibiców wszystkich niebezpiecznych przedmiotów. A przede wszystkim odkryć, na jakie szalone pomysły mogą wpaść potencjalni terroryści. Tenis (tu podobieństwo z maratonem w Bostonie) nie jest od publiczności odgrodzony siatkami ani żadnymi korytarzami bezpieczeństwa. Na Wimbledonie widzieliśmy już sytuacje, gdy prowokator wbiega na świętą trawę i na oczach tłumu bawi się w kotka i myszkę z porządkowymi. A gdyby wtedy zamiast manifestacji przyszło mu do głowy zrobić coś paskudnego?

Jak w dżungli
Mistrzowie rakiety na niektórych obiektach poruszają się swoimi ścieżkami (na przykład podziemnymi korytarzami na Wimbledonie), na innych - na przykład na Garrosie - często mieszają się z tłumem. Szlak - jak w dżungli - torują im wtedy ludzie odpowiadający za ich ochronę. Dużo na szczęście zmieniło się na meczach podczas przerw między gemami. Zmieniło się na lepsze. Tu tenisiści, siedząc tyłem do widowni, są już pilnowani idealnie.
- Terror on the court - pisał "Sports Illustrated po zamachu w 1993 roku. Na okładce widać Seles "odlatującą" w inną czasoprzestrzeń, cierpiącą, przede wszystkim psychicznie. Dla Węgierki z Nowego Sadu zawalił się wtedy cały świat. Świat, którego zawsze się trochę obawiała (ona, jej rodzice, brat oraz najbliższe otoczenie od początku kariery według świadków tamtych wydarzeń znajdowali się tak naprawdę poza środowiskiem), świat, który w jednej chwili zaczął ją przerażać.

Wyciągnąć z tego lekcję
Seles mogła być wielka. Kto wie, czy to ona a nie Graf zdobyła ponad 20 tytułów wielkoszlemowych. Obie panie nigdy nie były ze sobą blisko. Po zamachu Monica nie chciała od Niemki odebrać telefonu. Dojście do równowagi po ataku nożownika zajęło jej dwa lata. Po 1995 roku Seles odnosiła sukcesy, ale nigdy nie podniosła się już po tragedii w Hamburgu. Była wielka, choć mogła być jeszcze większa.
Dziś w sportowym świecie pełnym przemocy potrafiącej się - jak w Bostonie - objawić w najbardziej zaskakującym momencie, trzeba się zastanowić nad metodami obrony. A casus Moniki Seles powinien dla nas na zawsze pozostać smutną przestrogą. Na kortach, ale nie tylko na nich, musimy mieć oczy dookoła głowy!
Laury wielkoszlemowe Martiny Hingis
Australian Open: singiel 1997, 1998, 1999; debel 1997, 1998, 1999, 2002, 2016; mikst 2006, 2015
French Open: singiel finał 1997, 1999; debel 1998, 2000, mikst 2016
Wimbledon: singiel 1997, debel 1996, 1998, 2015; mikst 2015, 2017
US Open: singiel 1997; debel 1998, 2015, 2017 mikst 2015, 2017

Skocz do góry
 Zobacz profil Offline 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
Strefa czasowa: UTC + 1
Forum tenisowe WTAtenis.pl
Kto przegląda forum

 Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Polski Tenis
Agnieszka Radwańska