No nie powiem, nudno było...
SENSACJA - Pironkova
Co jak co, w SF Wielkiego Szlema sobie jej nie wyobrażałem. A najbardziej tego, że sprawi jedną z największych sensjacji ostatnich lat (bo ciężko wg mnie inaczej określić wygranie z Venus w 2 setach na trawie w Londynie). Szkoda, że przegrała ze Zvonarevą, bo była szansa na finał
NIESPODZIANKA - Kanepi, Zvonareva, Kvitova
Finał Zvonarevej to zdecydowanie dziwna sprawa

Wygrała z Kim, która w połowie meczu kompletnie się zacięła, potem z Pironkovą. Nie wiem czy to sensacja - raczej nie, bo w końcu Vera wygrywała już naprawdę duże turnieje i była w top10 i powinna sobie radzić z takimi przeciwniczkami. Aczkolwiek obecność w finale obu turniejów to doskonały wynik! Kanepi, Kvitova - zaszły znacznie dalej, niż ktokolwiek o zdrowych zmysłach by się mógł spodziewać.
ROZCZAROWANIE - Radwańska, Woźniacka, Stosur
Woźniacka albo tu, albo pięterko niżej. Znowu trafiła idealną drabinkę i nie wykorzystała tego przegrywając z Kvitową, trochę słabo. Zdecydowałem się na umieszczenie jej tutaj, bo trawa to zdecydowanie nie jej nawierzchnia i powiedzmy, że troszeczkę ją to usprawiedliwia (na każdej innej nawierzchni bym to zaliczył jako kompromitację). Isia, ehh. Co roku słyszę, że wygra Wimbledon i zawsze to samo. Co z tego, że zagrała dobrze pierwsze 3 mecze, nie dała się przełamać itp. skoro pierwsza sensowna przeciwniczka odprawiła ją w gładkich dwóch setach?

Widać, że aktualnie Agnieszka formą od czołówki odstaje, zasłużenie wypadnie z top10. Odnośnie Samanty - od zawsze trawa jej nie pasuje, męki ze średnimi przeciwniczkami w Eastbourne były tylko tego dowodem. Niemniej od zawodniczki z pierwszej 10 oczekuję trochę więcej (choć trafiła bardzo źle, bo na Kanepi).
KOMPROMITACJA - Schiavone, V. Williams
Mistrzyni RG, której trawa ponoć bardzo pasuje przegrała w pierwszej rundzie z Dusheviną. Zdecydowanie nie tego się spodziewałem, chyba wciąż trwa świętowanie triumfu w Paryżu... Venus, co to było? Miała być znowu gładka droga do finału i w niej spotkanie z siostrą a tutaj porażka w dwóch gładkich setach z zawodniczką z DZIEWIĄTEJ dziesiątki rankingu

Chyba za dużo projektowania majtek a za mało treningu...
MECZ TURNIEJU - prawdę powiedziawszy mało było sensownych spotkań, niech będzie Li - Williams (za niezły poziom) i Kanepi - Kvitova (za dramaturgię).
Krótki komentarz: Jak mówiłem, nie lubię turniejów na trawie a ten Wimbledon był przy okazji ekstremalnie nudny. Serena znowu pokazała dziewczynkom gdzie ich miejsce w szeregu, i że nie zamierza korony Wimbledońskiej oddawać. Przez turniej przeszła jak burza, nie oddała nawet seta - to robi wrażenie. Do tego umocnienie się na pozycji nr 1 i szanse na zwiększenie przewagi po US Open Series. Wygląda na to, że fotel liderki rankingu mamy zaklepany na najbliższy rok.
Teraz z utęsknieniem czekam na turnieje w Ameryce Północnej - wreszcie będzie normalne granie.
